ŚWIATOPOGLĄD

Etno

Artykuły na tematy etnograficzne

2016-06-03 Kałuski Bogusław
O fali uchodźców oraz innych migrantów od roku 2015. Cześć 2.

Od poprzedniego wpisu w listopadzie 2015 minęło pół roku. Aktualnie migranci nadal starają się przedostać  do Europy, ale możliwości zostały ograniczone. Zatrzymany został szlak bałkański. Z tej strony przybywali najczęściej Arabowie czy ogólniej muzułmanie, bo także np. Afgańczycy oraz po części chrześcijanie z Syrii. Najwięcej migrantow dociera teraz do Włoch. Na tym szlaku są to liczby podobne do 2015 lub większe. Przeprawa z Libii została zablokowana. Przypływają głównie z Egiptu, gdzie rząd toleruje szmugiel ludzi. Są to migranci niemal wyłącznie czarnoskórzy z różnych krajów Afryki. Biorąc pod uwagę oba szlaki razem, są to ilości mniejsze w porównaniu z rokiem 2015. Powodem jest to, że głos ludów państw zachodniej Europy  przejawił się w różnego rodzaju wyborach, dając wielki przyrost partiom prawicowym. Rządy zaczęły się więc wycofywać z przyjmowania uchodźców. Lud, utrzymywany dotąd w politycznym śnie, przebudził się i stał się nieobliczalny.

Niemcy forsują deal z Turcją, żeby rękoma Turcji zatrzymać migrantów, ale korzyści, jakie w zamian za to Turcji są obiecywane, raczej nie będą zrealizowane, ponieważ lud zachodni jest przeciwny temu, żeby wynagradzać Turcję, gdzie powszechnie łamane są zasady demokracji, tak wychwalane na Zachodzie. 

Mówi się o reaktywowaniu (ewentualnie modyfikacji) umów z Maastricht i Schengen, aby własnymi siłami zatrzymać migranów na granicach zewnętrznych UE i uregulować przyjmowanie tych, którzy zostaną wpuszczeni lądem i morzem albo sprowadzeni z Afryki samolotami.

W zw. ze światowym kryzysem gospodarczym ma miejsce dość powszechny polityczny zwrot na prawo, ponieważ zwrot na lewo został pozbawiony czaru przez ZSRR. Lud chce jakichś zdecydowanych działań, bo życie stało się trudniejsze. Jednym z procesów tego kryzysu jest zwiększona ilość wojen, uchodźców i migrantów w ogóle. - Gdy więc przybysze z krajów biedniejszych lub targanych wojną docierają do krajów bogatszych, chronionych przez MFW i EBC, ludność, która na początku witała ich kwiatkami (zgodnie z instrukcjami w mediach), teraz w wielkiej części jest im przeciwna, a nawet wroga. Duża część ludności nie okazuje tego wprost tylko dlatego, aby się nie narazić na kary czy wykluczenia, na co ewidentnie wskazują wyniki kolejnych wyborów (bo wybory są tajne). Natomiast ze strony drugiej części społeczeństwa coraz częściej dochodzi do otwarcie wrogich, publicznych wypowiedzi i czynnych ataków na cudzoziemców, czy to w Polsce „słynnej z tolerancji“, czy na Zachodzie „słynnym z demokracji“. I to właśnie należy uznać za hańbę polityczną i kulturową naszych czasów, że wzrasta niechęć do cudzoziemców, że są atakowani fizycznie, że – generalnie rzecz ujmując - następuje ich degradowanie społeczne. Za to odpowiedzialni są politycy, a w szczególności różni wodzowie w rządach i partiach. - Ta degradacja cudzoziemców prowadzi do utrudnienia ich integracji, która, przynajmniej oficjalnie, jest wspierana a przynajmniej deklarowana i propagowana przez rządy tych państw, którym brakuje ludności do pracy i gdzie brak własnych dzieci odbiera optymizm prognozom na najbliższe dziesięciolecia.

Trzymając się znanego powiedzenia, że „po owocach ich poznacie“, widzimy, że bezładne otwarcie granic dla migrantów doprowadziło do brutalnego zatrzymania ich fali oraz do degradacji społecznej tych, ktorzy dotarli. - Miało być dla wszystkich lepiej. A mamy – nie bardzo wiem, jak to nazwać  - jakąś straszną falę niechęci i działań przeciw cudzoziemcom. To jest jakiś rodzaj działania przeciw ludzkości w ogóle. I nie ma tu znaczenia, że część cudzoziemców nie szanuje prawa. Nie trzeba było ich wpuszczać hurtem.

Wielu z nas podróżowało po świecie i każdy się cieszył, gdy był przyjmowany gościnnie i krzywił się, gdy tej gościnności brakowało. To samo przecież odczuwają ci, którzy dotarli do Europy. Niewiarygodne są wypowiedzi polityków, że ten krach nie był do przewidzenia. - Nieprawda: to było do przewidzenia. I dlatego działania naszych wodzów należy uznać za polityczną i kulturową akcję z premedytacją. - Cóż można powiedzieć? Czyżby przestało obowiązywać przysłowie „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe“?

Nastawienie obywateli jest teoretycznie różne i używane są różne argumenty, ale trzeba się im przyjrzeć, aby rozumieć ich podtekst oraz skutki. Podam przykład starszej pani z Kolonii. Wdowa, na emeryturze, praktykująca katoliczka, ożywiona we wierze po śmierci męża. W pełni sił fizycznych (jak na ten wiek) i umysłowych. Powiedziała mi, że jako chrześcijanie mamy obowiązek przyjąć wszystkich uchodźców. Że te naruszania praw jakie miały miejsce (zawieszenie porozumienia dublińskiego, układu z Maastricht oraz wielu wewnątrzpaństwowych regulacji prawnych) mają niewielkie znaczenie wobec potrzeby ulżenia cierpieniu uchodźców. - Moim zdaniem naruszanie prawa przez władzę jest najsilniejszym czynnikiem erozji prawa. Na zasadzie, że ryba psuje się od głowy i że przykład idzie z góry, prowadzi bowiem do jawnego lub skrytego ignorowania prawa przez obywateli. Natomiast obowiązek udzielania pomocy nie zwalnia od używania przy tym rozumu, bo przewidujący rozum, obok sumienia, chroni nas przed moralnie złymi konsekwencjami pożądań i błędnych decyzji. - W tej rozmowie ze starszą panią w Kolonii powiedziałem, że w wyniku pozwolenia na chaotyczny napływ migrantów doszło do tego, że miejscowa ludność zaczęła być wobec nich niechętna, a nawet wroga oraz że migranci są jeszcze bardziej niezadowoleni, mimo iż geograficznie dotarli do celu, bo spodziewali się tutaj czegoś lepszego. Starsza pani na to, że jeżeli komuś się tutaj nie podoba, to niech się wynosi tam, skąd przybył. - Ale przecież trzeba tu zauważyć, że ta pani w ukryciu domaga się integracji, tj. w tym przypadku germanizacji. Tylko ktoś, kto da się zintegrować, tj. w tym przypadku zgermanizować, tj. zaakceptuje miejscową hierarchię wartości oraz styl życia, może w ten sposób łatwiej poczuć zadowolenie. Kto tego nie zrobi, ten będzie żył między dwoma światami. Opiszmy, choć ogólnie, na czym w kontekście migracji polega integracja. Otóż na:
- dostosowaniu się do prawa w tym miejscu, gdzie się dotarło,
- dostosowaniu się do sposobów zarabiania
- dostosowaniu się do przyjęcia wiedzy (do systemów edukacji)
- natomiast dzisiaj (tu u nas) nie ma przymusu przyjęcia miejscowej religii.

Integrację jako germanizację przeżywaliśmy w czasie zaborów pruskich, gdy państwo niemiecku było jawnie nastawione na agresywną ekspansję zewnętrzną oraz agresywną politykę wewnętrzną. Integrację jako rusyfikację przeżywaliśmy, gdy na mocy układów teherańskich (1943!), jałtańskich i poczdamskich ZSRR odrzymał od Zachodu Europę Wschodnią jako strefę wpływów.  Nie wydaje mi się, abyśmy byli nadwrażliwi. Inna rzecz, że wśród wszystkich uczestników sporu panuje pomieszanie argumentów, wynikające z braku dogłębnego rozeznania lub po to, aby szerzyć dezinformacyjną propagandę. - Germanizacja i rusyfikacja to oczywiście integracje wymuszone, powiązane ze stosowaniem środków przymusu na terytoriach zajętych. Integracja ludności nowej w starożytnym Imperium Rzymskim, na terenach zdobytych, przebiegała dobrowolnie. W dzisiejszej EU, na obszarach zachodnich oraz na ternach wschodnich i południowych, które dołączyły do "federacji" później, ale również z wyboru, mamy napływ ludności spoza aktualnej UE i integracja tej ludności przebiega dobrowolnie, ale... - jest wiele ale.

Wracając do rozmowy ze starszą panią w Kolonii trzeba podkreślić, że nie jest prawdą, jakoby łatwy był powrót tam, skąd migrant przybył. Czasem w miejscu pochodzenia toczy się wojna. Czasem ktoś spieniężył wszystko, co miał, aby móc wyruszyć w drogę. A czasem nawet cała rodzina składała się na wyprawę, licząc, że kiedyś podąży za bohaterskim i sprytnym śmiałkiem. A więc powrót może być niebezpieczny, a już na pewno jest to dyshonor, co w krajach arabskich i afrykańskich ma kolosalne znaczenie.

Na tym tle należy może nie tyle rozważyć, co inaczej spojrzeć na politykę gospodarczą i swobody przepływu ludności w UE. - Jest oczywiste, że krajom zachodnim w praktyce zależy na utrzymaniu dwóch prędkości rozwojowych: szybkiego tempa wzrostu w krajach założycielskich UE i wolnego w krajach przyjętych później. Tylko w ten sposób można wymuszać przepływ ludności z krajów biednych, jeszcze zasobnych w ludzi, do krajów bogatych, już ubogich w tzw. zasoby ludzkie. Do tego trzeba dołożyć dość naturalne wymaganie integracji kulturowej, a więc żeby przybysze stawali się jak Anglicy, jak Francuzi, Holendrzy, Belgowie, Niemcy itp. - I co wtedy? Kto zostanie w Polsce, Czechach, na Słowacji, Węgrzech itp.? A jeżeli taka polityka Zachodu się powiedzie, to może za lat 100 odbędzie się ruch odwrotny, polegający na zasiedlaniu terenów słabo zaludnionych na Wschodzie Europy. Przecież wyludnianie się wielkich obszarów nie jest czymś niezwykłym. Zmalała ilość mieszkańców Łodzi. Zmalała ilość mieszkańców Detroit. Miliony wyprowadziły się z terenów byłej NRD. W niemieckich landach zachodnich ludność napływa do tych regionów, gdzie najłatwiej o pracę. - I kto wtedy, za 100 lat, będzie mieszkał i wprowadzał się na teren Europy Środkowo-Wschodniej? Czy będą to Polacy, Czesi, Słowacy, Węgrzy? Skąd oni mieliby się wtedy wziąć?

Może to wszystko nie byłoby takie złe, gdyby przybysze otrzymywali na Zachodzie takie same szanse jak miejscowi, realnie (a nie tylko nominalnie) takie same prawa i wynagrodzenie, i gdyby faktycznie powstawał nowy naród, naród europejski, na wzór narodu amerykańskiego, gdzie powiodła się integracja – choć trzeba wyraźnie zaznaczyć, że w dużej masie ta integracja amerykańska powiodła się w obrębie ludności białej. Ale na Zachodzie Europy tak nie jest. Nie widać oznak powstawania stopu kulturowego.

Z tego względu moralnie najpoprawniejsza wydaje się taka wizja UE, gdzie:
- wzrasta polityczno-gospodarcza wspólnota państw, ale bez dyktatu Zachodu,
- nadal trwa różnorodność kultur,
- przyrost ludności na całym terenie UE będzie stymulowany przez intensywne wspieranie urodzin dzieci w rodzinach miejscowych oraz przez jasne i uczciwe reguły przepływu ludności wewnątrz EU oraz spoza UE do UE.

Jest ewidentne, że globalizm jest kierunkiem umożliwianym i wręcz wymuszany przez nowe technologie, ale politycznie i socjalnie jest wykonalny pod warunkiem dobrowolności, uczciwej wymiany oraz odpowiedniego tempa.


Można i trzeba się zastanowić, jaki wpływ sprawa migrantów ma na sytuację międzynarodową. Nie będziemy tu omawiać reakacji wszystkich państw na świecie, ale zacznijmy od innego ważnego w tej sprawie przypadku. Otóż gdy Rosja napadła na Ukrainę w 2014, wywołało to konsolidację UE oraz NATO. Żywy wcześniej temat rozpadu UE wtedy zniknął. - Natomiast po zaproszeniu Merkel, skierowanym do uchodźców z Syrii, fala różnych migrantów przelała się przez Bałkany do Niemiec, Austrii i Szwecji, i doszło do polaryzacji wewnątrz UE. Jedne rządy ogłosiły, że uchodźców trzeba przyjmować „jak leci“, a następnie dystrybuować na wszystkie kraje UE wg. stałego rozdzielnika, a drugie ogłosiły, że zastrzegają sobie każdorazowo decyzję, ale generalnie są przeciwne masowemu przyjmowaniu migrantow. Choć pierwotnie taką negatywną postawę zarzucano Węgrom i Polsce, to od samego początku było tak także w Danii, która przez jakiś czas była krajem tranzytowym dla migrantów przyjmowanych przez Szwecję. W długofalowej praktyce tak stało się także w Austrii, Francji i Hiszpanii, gdzie trwa silne przesunięcie na prawo. Sprawa Niemiec nie jest oficjalnie przesądzona tylko dlatego, że jeszcze nie było wyborów ogólnoniemieckich. Mniejsze wybory (landowe) wskazują jednak również na praktycznie radykalny zwrot na prawo. Ma też miejsce, jak na całym świecie, rozmywanie się profili poszczególnych partii. Już chyba nie liczy się to, co poszczególne rządy czy partie robią, ale jaką uprawiają retorykę czy propagandę. I tak w Niemczech, chrześcijańsko-demokratyczna CDU przejęła część programu socjaldemokratycznej SPD, która przez to ratuje się przejmowaniem radykalniejszych haseł lewicy. W ramach Uni CDU – CSU, Merkel (CDU) kłóci się z Seehoferem (CSU) tak, jak kiedyś Kohl z F.J. Straussem. CSU jest silna na terenie Bawarii, a w reszcie państwa CDU traci głosy na rzecz AfD. - Kolejnym etapem strukturalizacji EU będzie przynależnościowe referendum brytyjskie 23.06.2016, które związane jest przyczynowo i ze światowym kryzysem gospodarczym i z uchodźcami. Pozostanie UK w UE może mieć sprzeczne skutki. Może wzmocnić pozycję Niemiec, choć oczywiście UK będzie domagać się praw specjalnych. Wyjście UK może dać Niemcom większe pole do nacisków na pozostałe państwa, ale też może osłabić pozycję Niemiec, bo wszyscy mogą grać taką kartą jak Brytyjczycy, a przecież Niemcom najbardziej zależy na trwałości UE, bo miały i mają w niej najwięcej gospodarczych korzyści i wpływów.

W rozgrywaniu sprawy „fali uchodzców“ Niemcy mają największe pole manewru. Jeżeli inne kraje ulegną i zgodzą się przyjmować kontyngenty, będzie to ulegnięciem Niemcom, które tego się domagają. Taki solidaryzm robi eleganckie wrażenie, a gdzie ludzie miejscowi czy przybysze będę za kilka lat, to przecież inna sprawa. Jeżeli jednak inne kraje odmówią, Niemcy będą mogły zachować milion migrantów i w ten sposób od ręki łatać swoją permanentną lukę demograficzną.

Jeszcze jeden głos chciałbym przytoczyć. Otóż częstym gościem w Niemczech, gdzie jest spora grupa buddystów, jest Dalaj Lama. Kiedyś był przyjmowany z honorami, ale odkąd ChRL utworzyły we Frankfurcie n. M. swoje europejskie centrum finansowe, przyjazdy Dalaj Lamy są traktowane przez władze Landu jako wizyty prywatne. Dalaj Lama jest jednak postacią bardzo popularną i choć nie jest kimś wyznaczającym trendy polityczne, to jest z zainteresowaniem wysłuchiwany przez szerokie kręgi. Ostatnio udzielił wywiadu, w którym wypowiadał się na wiele tematów, m.in. na temat uchodźców. Przypomnijmy, że Dalai Lama, jak wielu Tybetańczyków, jest uchodźcą i żyje w Indiach. Tybet jest, delikatnie mówiąc, „intensywnie integrowany“ przez Chiny Ludowe. Oto fragment wywiadu:

Pytanie: Jak znajduje Pan aktualny kryzys uchodźczy w Europie?
Odpowiedź: Jeżeli spojrzymy w twarz każdemu pojedynczemu uchodźcy, zwłaszcza u dzieci i kobiet odczuwamy cierpienie. Taki człowiek więc, któremu trochę lepiej się powodzi, jest odpowiedzialny za to, aby im pomóc. Z drugiej strony, jest ich w międzyczasie za dużo, Europa, np. Niemcy, nie może zostać krajem arabskim. Niemcy [jako kraj] to Niemcy (śmieje się). Jest ich [uchodźców] tak wiele, że w praktyce są trudności. Również gdy patrzeć pod kątem moralnym, uważam, że ci uchodźcy tylko przejściowo powinni być przyjęci. Celem powinno być, że powrócą i pomogą przy odbudowie swego własnego kraju.

Pytanie: W Europie mamy nasilające się nastroje antyislamskie. Jak Pan to ocenia [wartościuje]?
Odpowiedź: Są muzułmańskie indywidua i małe grupy, króre się w swoich krajach wzajemnie mordują. Szyici, sunnici. Oni nie reprezentują całego islamu i nie wszystkich muzułmanów. Miłość jest rdzeniowym przesłaniem każdej religii, także islamu. Ludzie złego rodzaju znajdują się także wśród buddystów, wśród chrześcijan, Żydów i Hindu. Tylko na podstawie pojedynczych, przykrych wydarzeń, pochodzących od małej grupy muzułmanów, nie powinniśmy [potępiać] przesądzać o całym muzułmańskim świecie.
   
Oryginał: http://www.faz.net/aktuell/politik/interview-tenzin-gyatso-der-letzte-dalai-lama-14260431.html
31.05.2016
Der Dalai Lama im Interview
„Flüchtlinge sollten nur vorübergehend aufgenommen werden

Podsumowując ten wpis chciałbym powtórzyć moje wrażenie, że kryzys uchodźców przyczynił się do zwiększenia napięć społecznych, do pogorszenia atmosfery emocjonalnej. Tym bardziej obowiązuje nas wezwanie do używania rozumu, który jest szlachetnym wyróżnikiem człowieka.

Zobacz:
O fali uchodźców oraz innych migrantów od roku 2015. Cześć 1.
http://www.swiatopoglad.kaluski.biz/etno.php?id=132
 

 

na górę